spytko napisał(a):
w liturgii wschodniej jest taki przepiękny moment, gdy prezbiter woła: "Dweri, dweri..."
Ryzykując uznanie za kompletnie już zramolałego
bukwojida pozwolę sobie zauważyć, że wezwanie
Dweri, dweri... zasadniczo należy do diakona, a tylko w okolicznościach braku takowego na Liturgii (co jest niestety "nienormalną normą" w naszym życiu parafialnym) wygłaszane bywa, niejako z musu, przez kapłana. Oto fragment Liturgii (za
http://www.bazylianie.pl ):
Диякон: Возлюбім друг друга, щоб однодумно визнавати.
Люди: Отця, і Сина, і Святого Духа, Тройцю єдиносущну і нероздільну.
Священик поклоняється тричі, мовлячи:
Возлюблю Тебе, Господи, кріпосте моя, Господь – твердиня моя і прибіжище моє (3).
Диякон: Двері, двері в премудрості будьмо уважні.
Przy tej okazji wątek się "podciągnął"...
