www.forum.cerkiew.net.pl

Cerkiew Greckokatolicka w Polsce. Eparchia Wrocławsko-Gdańska. Forum dyskusyjne.
Obecny czas: Pon Wrz 06, 2010 3:32 am

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 58 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Lis 06, 2008 12:08 am 
Offline

Dołączenie: Sob Wrz 27, 2008 12:22 pm
Posty: 18
Miejscowość: Gdańsk/Tczew
Dziś o 22:25 na TV Polonii była powtórka programu Jana Pospieszalskiego "Warto Rozmawiać - Rzeź wołyńska i inne zbrodnie na kresach", którego gościem był m.in. oczywiście ks. Isakowicz-Zaleski, który twierdzi, że "ksiądz greckokatolicki razem ze swoją córką prowadził te rzezie" oraz wypowiada się na temat "dwóch biskupów greckokatolickich". :?
"Pomijając atak na moją książkę, nie ma cienia skruchy, tam jest szowinizm." :?

Pozwolę zacytować sobie słowa, które już tu się pojawiły:

Cytuj:
uczciwy rachunek sumienia! WŁASNEGO!

Program dostępny do obejrzenia pod adresem:
http://www.itvp.pl/video.html?channel_i ... ideo=46986

[ Dodano: Czw Lis 06, 2008 12:08 am ]
A ks. Isakowicz-Zaleski nie poddał się i dalej "walczy":
http://wiadomosci.onet.pl/1857768,11,item.html :?
Cytuj:
W Łodzi kapłan uczestniczył w debacie telewizyjnej na ten temat. Dyskusję zarejestrowano w łódzkim oddziale TVP. Program ukaże się w poniedziałek, 10 listopada na antenie Telewizji Polonia w cyklu "Świadkowie nieznanych historii".

_________________
Za misto ce i za kożne misto, krajinu i za tyx, shcho viroju żyvut' v nyx, Hospodevi pomolimśa.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Lis 16, 2008 12:03 pm 
Offline

Dołączenie: Wto Wrz 18, 2007 8:42 am
Posty: 147
[b:[ usunieto - pkt.7c regulaminu ]]List do ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego
dr Roman I. Drozd

Pleni titulo
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Słupsk, 27 października 2008 r.

[i:[ usunieto - pkt.7c regulaminu ]]"Pożary gasną, tylko ogień
Ułaskawiony wiecznie trwa..."
Zbigniew Herbert[/i:[ usunieto - pkt.7c regulaminu ]]

Wielebny Księże,

Mój list jest dowodem, że postawa i głoszone poglądy Księdza nie są mi obojętne (obojętność jest najboleśniejsza!), a to w wyniku publikacji na temat współpracy Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce z SB, o której, na marginesie, podczas moich studiów na KUL-u czasami mówiło się nieoficjalnie, przywołując przykłady owej kolaboracji z historii jeszcze żywej. Ku naszemu studenckiemu zdziwieniu Jan Paweł II, zapewne wiedząc o tym, jakoś nie zajmował stanowiska sędziego. Dzisiaj jestem pewny, iż inaczej niż my rozumiał Sprawiedliwość Bożą i bojaźń przed osądem kogokolwiek.

Ale i żywą, boleśniejszą, jest historia stosunków polsko-ukraińskich, bo tym zajął się Ksiądz obecnie, kolejny raz wzbudzając burzę medialną. To naturalne i wszyscy przyzwyczajamy się do reguł współczesnej, błyskawicznej interakcji.
Wypowiadam się tylko za siebie i od siebie. Nie jestem historykiem, a moja wypowiedź nie może być przedmiotem generalizacji historiozoficznej, narodowej czy konfesyjnej. A dotyczy ona tylko i wyłącznie wypowiedzi łaskawego Księdza z dnia 27.10.2008 w TVN 24 w programie red. Bogdana Rymanowskiego oraz na blogu. Czy mam jako nie-historyk do tego prawo? Kiedyś Zygmunt Kałużyński zapytał, czy na temat mleka może wypowiadać się tylko krowa? I choć przywołanie tego pytania jest niestosowne, proszę mi wybaczyć, to jednak nie znajduję bardziej lapidarnego.
Pragnę Księdzu przesłać w niedługim okresie kanadyjski film dokumentalny "Vohon' i Zbroya" (Ogień i Zbroja), którego finalizacja w postaci DVD nastąpi w najbliższych miesiącach. Film, do którego reżyser, Miroslav Ivanyk, przygotowywał materiały wiele lat.
Pisałem i realizowałem muzykę do tego filmu, a więc znam każdy kadr, każdą scenę. Mogłem naprawdę skonstatować czym faszerowała mnie edukacja za czasów PRL-u na temat UPA i nacjonalizmu ukraińskiego i porównać z tym, co reprezentuje film, wcale nie w jakiejś supozycji, czy próbie polemiki z kimkolwiek. Reżyser z założenia ukazuje tę złożoną problematykę dla ludzi Zachodu i Wschodu, opierając się w każdym calu na udokumentowanych wydarzeniach, na wielu wywiadach ze świadkami (głównie z Polski), całej masie zdjęć i kosztownych fragmentów filmów archiwalnych z całego świata. Oś tegoż filmu dokumentalnego stanowi geneza i historia Ukraińskiej Powstańczej Armii na ziemiach za tzw. linią Curzon'a, zwana w literaturze ukraińskiej jako „Zakerzonnia". Ale ad rem...
Lekkość połączona z arogancją, z jaką Ksiądz wypowiada się w mediach (TVN 24) na temat tego okresu, jest po prostu przerażająca. Po chrześcijańsku uznaję, iż prawda jest jedna. A prawda tego okresu jest złożona i zaplątana w najczarniejsze karty ludzkości – w XX wiek, w miliony trupów, rzuconych na próg tysiąclecia jak danina szatanowi... A największym zbrodniarzem, proszę Księdza, była wówczas i jest nadal, ignorancja i niewiedza. I w konsekwencji ludzkie słowo, szczególnie wolne od odpowiedzialności nie tyle semantycznej, co etycznej. Znamienne, że "Requiem" polskiego kompozytora, Romana Maciejewskiego, który dziwnym zrządzeniem wyemigrował z Polski, z oblicza "tej Ziemi", poświęcone jest wszystkim ofiarom ignorancji. Pewnie dlatego jest tak długie i poruszające do głębi. Ksiądz inspiruje mnie do napisania Requiem wschodniego, takiej Panachydy, dedykowanej wszystkim ofiarom arogancji ludzkiej.
Nikt nie odbiera Księdzu prawa do publikacji tragicznych rodzinnych wspomnień, jakże bolesnych, jak wnioskuję z wypowiedzi w TVN24. Ale jeszcze boleśniejsza jest zadufana, arogancka generalizacja i uprawiana przez Księdza historia podwórkowa, jakaś naukowa prywata, ów polski monopol na cierpienie i "angelizacja" polskich formacji, takich jak Oddziały Samoobrony. Wspomniany film obnaża inne oblicze tej "obrony".
Dla mnie wypowiedź Księdza nie licuje z koloratką, której autorytet wykorzystuje Ksiądz do głoszenia jedynie słusznej „prawdy”. Kim Ksiądz jest, iż uzurpuje sobie prawo do tak poważnych uogólnień, chociażby tych, że księża greckokatoliccy zabijali? Czy to po prostu nie jakaś Teologia Wyzwolenia po słowiańsku? To bardzo boli, iż jestem członkiem bandyckiego Kościoła, który za jedność eklezjalną przelał najwyraźniej bez sensu krew, to rzeczywiście musi być wrzód na Mistycznym Ciele Chrystusa. Dlaczego jeszcze Ksiądz nie nawołuje, aby powywieszać Księży Greckokatolickich, najlepiej w ruinach i resztkach zdewastowanych przez tak bogobojnych chrześcijan cerkwi w Bieszczadach. Dziwię się, dlaczego jeszcze leżą relikwie Św. Jozafata Kuncewycza w Bazylice San Pietro w Rzymie.
Przede wszystkim, jako zwykły potomek Akcji Wisła, proszę wszystkie środowiska naukowe o rzetelną definicję nacjonalizmu ukraińskiego i kryteriów ludobójstwa i eksterminacji.
Wołyń – czy Ksiądz umie odpowiedzieć na najprostsze pytanie, zadawane przez historyków nie z Polski – kto był odpowiedzialny za politykę narodowościową i konfesyjną na tych ziemiach? Czy wysilił się Ksiądz powiedzieć gdziekolwiek o genezie konfliktu na Wołyniu, o ówczesnym status quo mniejszości ukraińskiej, chociażby o tym, iż tylko na niwie edukacyjnej każdy młody Ukrainiec był "numerus clausus"? To są rzeczy elementarne dla kogoś, kto chce pisać o historii piórem, nie siekierką... I to tak tępą.
Problem kwalifikacji tych wydarzeń: próba nazywania tragedii Wołyńskiej ludobójstwem jest nieporozumieniem, co nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek deprecjacją tych wydarzeń czy redukcją do incydentalności. Wołyń ukazał tragedię, wynikłą głównie wskutek złej polityki II RP wobec mniejszości ukraińskiej, doprowadzonej do tak tragicznej desperacji. Co wcale nie jest usprawiedliwieniem, bo nic nie tłumaczy targnięcia na życie drugiego człowieka, ale są to okoliczności, których szanujący się człowiek inteligentny nie "przemilcza". Nie zgadzam się tutaj z poglądami Marszałka Marka Jurka, choć go bardzo szanuję i podaję obu stronom za wzór ogromnej kultury polemiki, że i tak Ukraińcy mieli lepiej w II RP niż u Sowietów. Owszem, może ich bito mniej. Opinie zaś, że oto naraz II RP zabezpieczała wszystkie potrzeby duchowe i edukacyjne mniejszości ukraińskiej są zwykłą megalomanią. To piekło wołyńskie sprowadzone zostało do najniższych pobudek, bo tym ludziom odbierano wszystko. Kościół Prawosławny miał raczej słabe oddziaływanie na świadomość narodową, więc nie mógł podjudzać do bratobójczej walki. Podobnie Kościół Greckokatolicki, owszem, broniący i pielęgnujący wartości narodowe Ukraińców, ale na litość Boską, nie z karabinem w dłoniach! I jakim cudem na terenach Wołynia, bo był tam szczątkowy? Czy ktoś ze strony ukraińskiej zaprzecza, że właśnie w takim kontekście zjawiają się różne grupy radykalne, również zwykli szabrownicy z obu narodów?
Dlaczego nikt na „tej Ziemi" nie mówi o całym kontekście permanentnie wyrzynanej inteligencji w Ukrainie sowieckiej, o tzw. „rozstrzelanym odrodzeniu" w latach trzydziestych, dlaczego nikt nie zauważa tragedii podziału konfesyjnego, piętna rusyfikacji i problemów do dziś z tożsamością, próbą nazywania rusinami, łemkami, chachłami, prawosławnymi, unitami, banderowcami... Czy tak trudno zauważyć historiozoficznie, że doświadczenia tego narodu, obu Cerkwi, były przerażające? W imię poszanowania ofiar trudnej historii, bezimiennych cierpień, które doznały nasze narody, i polski, i ukraiński – a mówię tu nie tylko o Wołyniu – nawołuję do innego języka, która nie zakłóca biegu życia „hic et nunc“.
Czy taką historyczną żonglerkę ofiarami po obu stronach chce uprawiać Ksiądz? Dajmy historykom szansę, aby w końcu pozwolono im dokładnie, jak nawołuje Zofia Nałkowska, policzyć ofiary, każde istnienie, nie zaokrąglenia, choć nie wiem jak te wyliczenia mogą być trudne. Nie wolno o tym milczeć. Tu wszyscy się zgadzamy. Nikt ze strony ukraińskiej nie nawołuje do zasypania tego piaskiem. I sparafrazuję za słowami Marszałka Marka Jurka, iż chodzi o jasne stanowisko narodu polskiego, ale i ukraińskiego co do oceny tych wydarzeń. A ksiądz uprawia osąd zbiorowy, wykluczający totalnie stronę ukraińską z dyskusji. Wciąż uważam, iż postawa ukraińskich historyków jest wciąż zbyt bierna, poza kilkoma wyjątkami badaczy, którzy chodząc od wioski do wioski wołyńskiej próbują dokonać wyliczeń. Skoro już chrześcijańskie wartości nie pomagają, to niech przemówi redukcjonizm tragedii ludzkiej do prostej matematyki. Czy to ma mówić do kapłana taki żuczek w wierze jak ja?
Zastanawiam się jako muzyk, rzecz jasna, z ogromnym zabarwieniem emocjonalnym, jak taki naród mógł stworzyć takie bogactwo muzyczne? Zły naród nie śpiewa, proszę Księdza.
Ad vocem co do Prezydenta Wiktora Juszczenki – mam nieodparte wrażenie, że nacjonalizmem dla Szanownego Księdza jest już samo posługiwanie się językiem ukraińskim, inaczej nie potrafię zrozumieć oskarżenia, że Prezydent wolnej Ukrainy jest, na Boga, nacjonalistą. To po prostu Himalaje Endecji w czystej, wyborowej i spirytusowej postaci.
Bez odwoływania się do stonowanej wypowiedzi Bpa Włodzimierza Juszczaka (czytałem ją na internetowych stronach dyskusyjnych, to curiosum, gdzie tam jest agresja?! I dlaczego Ksiądz boi się umieścić ten list na swojej stronie pod listem Prof. Pazia?), zapytam wprost: co Ksiądz robi w strukturach Kościoła Katolickiego? Nawet największe autorytety kościelne nie mówią takim językiem jak Ksiądz w ocenie kogokolwiek. To język inkwizycji, bo wystarczy Księdzu donos.
W reasumpcji, któryś z nas ma poważny problem z definicją chrześcijaństwa, a jeszcze bardziej z kerygmatem. Uściślając, dla mnie Chrystus umarł i zmartwychwstał, dla Księdza – jeśli wolno mi zauważyć – Chrystus jedynie umarł, bo sanhedryn miał na Niego bardzo poważne zarzuty...

Z szacunkiem i chrześcijańskim pozdrowieniem:

Слава Ісусу Христу!
Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Laudetur Jesus Christus!
Sia lodato Gesu Cristo!

dr Roman I. Drozd
dyrygent, kompozytor, producent muzyczny,
obywatel RP od urodzenia


P[i:[ usunieto - pkt.7c regulaminu ]]S Mój adres mailowy: roman.drozd@gmail.com . Zanim Ksiądz napisze o "agresji" mojej wypowiedzi, to proszę o umieszczenie tego listu na stronie Księdza. Niech choć raz Ksiądz ma odwagę zastosować wobec siebie mądrość ewangeliczną "Nie lękajcie się!"[/b:[ usunieto - pkt.7c regulaminu ]][/i:[ usunieto - pkt.7c regulaminu ]]

ZA: http://nslowo.pl/content/view/214/146/


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Lis 17, 2008 12:56 pm 
Offline

Dołączenie: Pon Lis 17, 2008 12:51 pm
Posty: 2
Księze Romanie- Dziekuje, mądrze napisane. Pan niech błogosławi.

POKÓJ i DOBRO


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Lis 17, 2008 3:24 pm 
Offline
Zarejestrowany

Dołączenie: Pon Cze 11, 2007 12:42 am
Posty: 126
Na marginesie: ks. Isakowicz-Zaleski jest obecnie - tak wynika z notek na blogu - w USA i wraca za tydzień. Zapewne wtedy dopiero będziemy wiedzieć więcej.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Lis 17, 2008 3:49 pm 
Offline
Moderator

Dołączenie: Pią Cze 08, 2007 7:37 pm
Posty: 188
br.waldemar-włodzimierz napisał(a):
Księze Romanie- Dziekuje, mądrze napisane. Pan niech błogosławi.

POKÓJ i DOBRO


Tak na marginesie-dr Roman I.Drozd jest <b> wiernym świeckim </b> UKGK.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Lis 22, 2008 11:16 am 
Offline

Dołączenie: Nie Mar 02, 2008 5:43 pm
Posty: 111
http://tygodnik.onet.pl/0,0,17360,1,artykul.html

[ Dodano: Sob Lis 22, 2008 11:16 am ]
List do przewodniczącego KRRiT

Warszawa, 7 listopada 2008 r.

L.dz. 874/08

Pan Witold Kołodziejski
Przewodniczący
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

W imieniu społeczności ukraińskiej w Polsce składamy skargę na nieobiektywne przedstawianie w programach Telewizji Polskiej przyczyn i przebiegu konfliktu polsko-ukraińskiego. W szczególności skarga odnosi się do programu «Warto rozmawiać» emitowanego w TVP 2 w dniu 30.10. br. oraz w TVP Polonia w dniu 3 listopada br.
Nasz sprzeciw budzi m.in.:

Tendencyjne przedstawianie konfliktu na tzw. Kresach Wschodnich poprzez dobór uczestników programu (m.in. w programie nie było profesjonalnych historyków legitymujących się poważnym dorobkiem naukowym czy osób badających współczesne relacje polsko-ukraińskie), używanie przez prowadzącego sformułowań nacechowanych emocjami i uproszczeniami (co stanowi jawne zaprzeczenie zasad obiektywizmu dziennikarskiego czy też staranności dziennikarskiej). Program stanowił przez to przykład skrajnego braku obiektywizmu. W żadnym stopniu autorzy w ocenie konfliktu nie próbowali przywoływać dotychczasowego dorobku polskiej i zagranicznej historiografii, preferowali głosy badaczy-amatorów, demagogiczne wystąpienia osób reprezentujących skrajne poglądy. Fakty, na które powoływali się uczestnicy programu, były interpretowane nazbyt jednostronnie i dowolnie z zastosowaniem tzw. klucza ideologicznego; pominięto natomiast inne ważne dla zrozumienia aspekty konfliktu.
Odwoływanie się przez autorów do negatywnych emocji poprzez nadmierne eksponowanie opisów okrucieństwa, sprymitywizowany sposób relacjonowania relacji polsko-ukraińskich zarówno w wymiarze historycznym, jak i obecnie.
Jednostronne odwoływanie się wyłącznie do pamięci polskich ofiar na Kresach, problemów z upamiętnieniami na Ukrainie, całkowite przemilczanie ofiar konfliktu po stronie ukraińskiej i podobnych problemów z upamiętnieniami ukraińskimi występującymi w Polsce, co świadczy o braku zarówno dziennikarskiego obiektywizmu, jak i dobrej woli w ujmowaniu zagadnienia.
Autorzy programu, wbrew faktom, całkowicie pominęli działania na rzecz wyjaśnienia tragedii z czasu II wojny światowej, budowania pojednania polsko-ukraińskiego, podejmowane m.in. przez papieża Jana Pawła II, hierarchie Kościoła Rzymskokatolickiego i Cerkwi Greckokatolickiej oraz Prezydentów RP Lecha Kaczyńskiego i Ukrainy Wiktora Juszczenkę, polskie i ukraińskie elity. Utwierdzali natomiast widzów w przekonaniu o «zmowie milczenia», «zagrożeniu ze strony nacjonalizmu ukraińskiego» (tendencyjnie ukazując debatę historyczną, która się toczy na Ukrainie, w tym przemilczając fakty przeczące postawionej w programie tezie, jak np. to, iż w 2003 r. w 60. rocznicę tragedii na Wołyniu inteligencja ukraińska, historycy oraz czołowe ukraińskie media podjęły temat rzezi wołyńskiej. Dowodów na fałszywość lansowanych w programie «Warto rozmawiać» tez jest bardzo wiele. Jednym z nich jest fakt realizacji i emisji w 2003 r. w jednym z programów TVP oraz najpopularniejszej komercyjnej telewizji ukraińskiej 1+1 reportażu «Piąte przykazanie» (autorstwa W. Romanowskiego i E. Łozowego).
Nie do przyjęcia jest dla nas fakt, iż w programie «Warto rozmawiać» padały sformułowania wobec Prezydenta Ukrainy i ambasadora Ukrainy w RP niegodne anteny nadawcy publicystycznego.
Według nas w programie «Warto rozmawiać» zabrakło wielu ważnych dla zrozumienia złożoności relacji polsko-ukraińskich w XX w. elementów, oceny przez obiektywnych badaczy, ukazania innych niż nacjonalizm ukraiński, działania OUN i UPA, aspektów i przyczyn konfliktu, także opisu strat, jakich doznali w wyniku konfliktu Ukraińcy (w tym księża greckokatoliccy). W programie, zamiast rzeczowej analizy, znalazły się demagogiczne wystąpienia, uproszczenia i odwoływanie się do ideologicznych stereotypów oraz nadmierne epatowanie okrucieństwem.
Tego typu programy są przez nas interpretowane jako próba budowania wrogości do Ukraińców, zwłaszcza, że autorzy mieli dostęp do polskich naukowych opracowań i publikacji ukazujących w sposób obiektywny ww. zagadnienia (m.in. prace R. Torzeckiego czy G. Motyki). W odniesieniu do części sformułowań, które wybrzmiały w programie «Warto rozmawiać» można śmiało sformułować zarzut, że ich celem było wywołanie waśni na tle narodowościowym.
Większość spraw, o których wspominano w programie ma swoją bogatą literaturę, stąd głoszenie poglądów o «przemilczaniu», «braku publikacji na temat polskich ofiar na Kresach», dowolność w doborze i interpretacji faktów historycznych stanowią zaprzeczenie rzeczowej debaty na antenie mediów publicznych. Naszym zdaniem tego typu praktyki są rzeczą naganną i nie służą dobru ani Polaków, ani Ukraińców.
Udział naszej organizacji w inicjowaniu dialogu historyków w latach 90. w ramach konferencji «Polska – Ukraina. Trudne pytania» oraz w innych inicjatywach służących pojednaniu, daje nam prawo do wystąpienia przeciwko próbom żerowania na tragedii Polaków i Ukraińców. W tym kontekście niezrozumiałe jest zwłaszcza działanie w ostatnim okresie Telewizji Polskiej, która skupiła się na lansowaniu wyłącznie jednej, dalekiej od obiektywizmu, wizji relacji polsko-ukraińskich. Chodzi w tym przypadku także o audycje w kanale TVP Historia «Ludobójstwo na Wołyniu», emitowane w ramach cyklu «Kontrowersje» 29 i 30 maja, 4, 10, 16 i 29 czerwca, 5 i 11 lipca br. oraz program «Tematy Dnia», emitowany w TVP Kraków 4 listopada 2008 r. O braku należnego obiektywizmu świadczy fakt, iż do programów na tak ważny społecznie temat zapraszane są osoby prezentujące atrakcyjną (uproszczoną), lecz daleką od obiektywizmu wizję przeszłości oraz ciągle ci sami autorzy, którzy często na podstawie jednej (własnej) publikacji książkowej poświęconej ww. zagadnieniom, roszczą sobie prawo do wyłączności i generalnych ocen wydarzeń historycznych.
Preferowanie we wspomnianych programach TVP wypowiedzi nacechowanych demagogią i uproszczeniami nijak się ma, naszym zdaniem, do zadań i misji nadawcy publicznego.
W związku z emocjami, które wywołał program «Warto rozmawiać» oraz podobne jednostronne programy emitowane przez publicznego nadawcę, jakim jest TVP, wnosimy o wnikliwe rozpatrzenie naszej skargi przez KRRiTV poprzez powołanie do oceny zawartości merytorycznej programu obiektywnych znawców problematyki.
Z poważaniem

Piotr Tyma
Prezes Związku Ukraińców w Polsce

Mirosław Kupicz
Sekretarz Zarządu Głównego
Związku Ukraińców w Polsce

Do wiadomości:
– Pan Ołeksandr Mocyk, Nadzwyczajny i Pełnomocny Ambasador Ukrainy w RP;
– Pan Marek Ast, Przewodniczący Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP;
– Pan Michał Kamiński, Minister w Kancelarii Prezydenta RP;
– Pan Tomasz Siemoniak, Sekretarz Stanu w MSWiA.

«Наше слово» №47, 23 листопада 2008 року


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Lis 22, 2008 3:38 pm 
Offline

Dołączenie: Wto Wrz 18, 2007 8:42 am
Posty: 147
Dobra polityka prezydenta wobec Ukrainy
Marcin Wojciechowski
Gazeta Wyborcza 2008-11-20

Od kilku dni "Nasz Dziennik", Radio Maryja, a ostatnio także "Rzeczpospolita" prowadzą nagonkę na prezydenta Lecha Kaczyńskiego za to, że jedzie do Kijowa na obchody rocznicy Wielkiego Głodu z lat 30., a nie był latem na uroczystościach upamiętniających 65. rocznicę rzezi wołyńskich, gdy ukraińscy nacjonaliści mordowali tamtejszych Polaków.
Lech Kaczyński nie objął patronatem uroczystości wołyńskich organizowanych w lipcu przez organizacje kresowe i IPN, bo miały one jawnie antyukraiński charakter, były jednostronne, konfrontacyjne, przepełnione raczej niechęcią do Ukrainy, niż myślą o pojednaniu naszych narodów. Ukraińscy nacjonaliści byli i są przedstawiani przez kresowiaków i ich sympatyków jako jeszcze gorsi niż naziści. W planach uroczystości nie zamierzano uwzględnić specyfiki działalności Ukraińskiej Armii Powstańczej, dla której akcja antypolska z roku 1943 - rzeczywiście haniebna i godna potępienia - była tylko marginesem jej walki. Starannie przemilczano także skalę akcji odwetowych polskiego podziemia, bo jak wiadomo Polak nawet jeśli zabija, to tylko w słusznej sprawie.

Z uporem godnym lepszej sprawy kresowiacy, ale także część publicystów - np. Rafał Ziemkiewicz z "Rzeczpospolitej", czy ks. Isakowicz-Zaleski - nie chcą zauważyć, że UPA na Ukrainie czczona jest dziś za walkę z NKWD i sowieckim totalitaryzmem, a nie za mordowanie Polaków. Wprost przeciwnie, w ukraińskiej historiografii pojawia się ostatnio coraz więcej opracowań nie negujących wkładu nacjonalistów w odzyskanie ukraińskiej niepodległości, ale podkreślających zarazem ciemne strony ich działalności np. terror wobec Polaków, czy przeciętnych Ukraińców, zwłaszcza w latach powojennych.

Tegoroczne uroczystości wołyńskie odbyły się z udziałem urzędników Kancelarii Prezydenta, Sejmu, partii politycznych. To, że nie było na nich prezydenta, było świadomą decyzją Lecha Kaczyńskiego, służącą przyszłości i stosunkom polsko-ukraińskich. Prezydentowi należy się za to szacunek, a prowadzona przez niego polityka wobec Ukrainy jest jedną z jaśniejszych stron jego urzędowania. Oburzenie prawicowych gazetek tego nie zmieni.
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,90913,5970271,Dobr ... rainy.html

[ Dodano: Sob Lis 22, 2008 4:38 pm ]
Ks. Zaleski-Isakowicz nie ustaje w lustracji Kościoła
ks. Andrzej Luter*
2008-11-21, ostatnia aktualizacja 2008-11-20 16:23

Znany pracownik IPN w przypływie ogromnej szczerości i nie kryjąc rozczarowania, powiedział dwa lata temu: "Niestety, na Życińskiego nic się nie znalazło, a tak bardzo chciałem". Mimo to lustracja abp. Józefa Życińskiego trwa
Lustracja w polskim Kościele mogła stać się wezwaniem do realizacji w praktyce zasady miłosierdzia. Wszak jesteśmy wyznawcami Jezusa Chrystusa. Boga, który poprzez Wcielenie wziął na siebie ludzkie upadki i grzechy. Mądrego mówienia o miłosierdziu w Kościele jest ciągle za mało.

Przez ostatnie lata "bezpiecznikiem" miłosierdzia w Polsce była "twarz" Jana Pawła II. Nie radzimy sobie bez niego. Lustracja mogła nas skierować ku miłosierdziu, stacza nas w otchłań nienawiści. Miałem nadzieję, że przynajmniej w Kościele przy rozwiązywaniu tego dramatycznego problemu nie będziemy sobie zadawać ran. Jest inaczej. Zamiast rozmawiać o istotnych problemach Kościoła, jak np. postępujących tendencjach sekularyzacyjnych, zamiast na serio pomyśleć o istocie chrześcijaństwa i głębokiej reewangelizacji Polski, o poważnym procesie weryfikacji wiary, uczestniczymy w niekończącym się spektaklu lustracyjnym, mimo że Kościelna Komisja Historyczna zakończyła pracę, opartą - jak się domyślam - na memoriale Episkopatu Polski, ważnym dokumencie, którego autorzy określili ewangeliczne zasady oceniania bezpieczniackich teczek. Materiały podsumowujące prace Komisji przetłumaczone na języki obce mają trafić do Stolicy Apostolskiej. Niestety, lustracja wydaje się być wciąż i niezmiennie racją stanu dla niektórych pism, a szczególnie dla niektórych blogerów.
Miałem nadzieję, że nie trzeba już nikomu powtarzać prostych zasad. Że w ramach lustracji każdy przypadek domniemanej zdrady musi być dogłębnie sprawdzony, nim zostanie opublikowany, bo tu chodzi o żywych ludzi. Że człowiek to nie wióry, które lecą, gdy drwa rąbią. Że trzeba mieć nie sto, ale tysiąc procent pewności. Tymczasem obserwujemy serial pomówień, ataków i słabo zawoalowanych aluzji. Dominantą tych zagonów jest ideologia, osobiste urazy, a niekiedy - aż trudno to pisać - rozgrywki personalne, po prostu chęć utrącenia kogoś. Rzuca się więc w przestrzeń publiczną nazwiskami, jakby nie mając świadomości, że słowo zabija. Trudno pogodzić się z tym, że taki pejzaż lustracyjny może istnieć w strukturach kościelnych.

Lustracja rebusowa

Działalność lustracyjna ks. Tadeusza Zaleskiego-Isakowicza, niestety, wpisuje się w ten smutny obraz. Nie godzę się na taki styl lustracji. To, co piszę, jest wyrazem moich odczuć i emocji. Starałem się jakoś zrozumieć postępowanie ks. Tadeusza, osobiście dawałem tym staraniom wyraz. Z trudem, ale przyjąłem do wiadomości fakt wydania książki lustrującej Kościół krakowski, choć dzieło to przynajmniej we fragmentach budzi mój głęboki sprzeciw. Jednak doprawdy, późniejszej postawy księdza nawet przy najlepszej woli zaakceptować nie mogę. Nie pojmuję jego intencji. Z jednej strony wspaniałe dzieło w Radwanowicach, z drugiej zaś - działania niemające mocy oczyszczającej, wręcz przeciwnie: powodujące nieprzyjemną duszność. Ks. Zaleski ustawił siebie w roli wyroczni Pana. Pomijam wystąpienia w sprawie Wołynia i Kościoła greckokatolickiego, dystansuję się wobec jego ostrzeżeń wobec Watykanu, by nie beatyfikowano abp. Andrzeja Szeptyckiego, bo nie jestem historykiem. Mogę tylko polecić lekturę wywiadu z prof. Szymonem Redlichem w ostatnim "Tygodniku Powszechnym".

Ks. Tadeusz w swoich felietonach i publikacjach lustracyjnych stosował dotąd najczęściej zasadę rebusu. Podawał jak najwięcej danych o opisywanej osobie, tak by łatwo ją można było rozszyfrować, a potem oburzał się, że ktoś ujawnił nazwisko. Ostatnio zarzucił tę metodę i pisze już tylko wprost. A więc abp Henryk Muszyński, który niedawno szczerze i otwarcie przedstawił historię inwigilowania swojej osoby przez SB, nie może być prymasem. Dlaczego? Bo przecież kiedyś mogą znaleźć się jakieś nowe dokumenty obciążające. A gdzie mogą się znaleźć? Tu ks. Zaleski ma zawsze gotową odpowiedź - najczęściej w Moskwie (kto to sprawdzi?), rzadziej w Instytucie Gaucka. Ksiądz z góry zakłada zatem, że arcybiskup kłamie. Pomijam dość szokujący kontekst, w jaki - mam nadzieję nieświadomie - wpisał swoją wypowiedź o abp. Muszyńskim.

Ustrzelić arcybiskupa

Osobny rozdział to lustrowanie metropolity lubelskiego, abp. Józefa Życińskiego. Ten wybitny hierarcha, intelektualista najwyższej próby, autorytet dla wielu osób, od ponad dwu lat jest obiektem wojny podjazdowej grupy lustratorów. Trzeba dodać, że ze względu na ostrość i wyrazistość swoich poglądów nie jest on - najdelikatniej mówiąc - lubiany w środowiskach skrajnie prawicowych. Pierwsze uderzenie miało nastąpić tuż po wizycie Benedykta XVI. Zresztą abp Życiński miał się wtedy znaleźć w towarzystwie innego wybitnego hierarchy. Niestety, mimo usilnych starań kwitów nie odnaleziono.

To wtedy znany pracownik IPN - dziś już chyba nie pracujący w tej instytucji - w przypływie ogromnej szczerości i nie kryjąc rozczarowania, powiedział: "Niestety, na Życińskiego nic się nie znalazło, a tak bardzo chciałem".

W tym też czasie metropolita lubelski upoważnił na piśmie Andrzeja Grajewskiego do przeprowadzenia kwerendy swoich akt. Grajewski zaprosił do współpracy Piotra Gontarczyka. Arcybiskup zgodził się, aby historycy opublikowali dokumenty na jego temat, jeśli takowe się znajdą. Ks. Adam Boniecki wyraził w ostatnim "Tygodniku Powszechnym" zdziwienie, że ten fakt umyka lustratorom arcybiskupa, że "tak małą przywiązują wagę do tego, że natychmiast, kiedy się pojawiły spekulacje-insynuacje na temat jego rzekomej współpracy (a więc grubo przed rewelacjami dr. Cenckiewicza, przed sprawą abp. Wielgusa i powołaniem Kościelnej Komisji Historycznej)" - abp Życiński upoważnił niezależnych historyków do badania swojej przeszłości. "Arcybiskup nie wiedział - pisze ks. Boniecki - ani wiedzieć nie mógł, co się na jego temat znajduje w zasobach IPN ani co historycy znajdą."

Tymczasem co kilka miesięcy dochodziły informacje, że za chwilę ktoś (w istocie chodzi zawsze o trzy tytuły) ma ustrzelić arcybiskupa. W jednej z gazet ukazał się krótki felietonik aluzyjnie szkalujący metropolitę. Wtedy „Tygodnik Powszechny” opublikował obszerny tekst hierarchy, a Katarzyna Kolenda-Zaleska przeprowadziła z nim rozmowę w TVN 24. Wydawałoby się, że sprawa jest zakończona. Nic z tego. Szczyt pogłosek nastąpił rok temu, kiedy arcybiskup otrzymywał nagrodę Człowieka Roku, przyznawaną przez Agorę - wydawcę „Gazety Wyborczej”. Następnego dnia spodziewano się ataku na łamach jednej z gazet. Aż huczało od plotek, że w ten sposób ubite zostaną dwie pieczenie: arcybiskup i „Gazeta”. I znowu nic. Tylko ks. Zaleski-Isakowicz niestrudzenie insynuował w wielu tekstach, posługując się stylem rebusowym, że on coś wie o Życińskim. No i wreszcie przyszedł ten wielki dzień. Oto ukazał się słynny przypis w książce dr. Sławomira Cenckiewicza rozprawiającego się ze swoimi polemistami. Muszę przyznać, że historyk jest szczery - on nawet nie ukrywa, że ów przypis umieścił z zemsty za krytykę jego książki o Wałęsie, a arcybiskup rzeczywiście jednoznacznie wystąpił w obronie byłego prezydenta. Dzięki Cenckiewiczowi ks. Zaleski-Isakowicz mógł triumfalnie oświadczyć już bez rebusów: „TW &raquo;Filozof &laquo; to Życiński”. Niestety, z dowodami rzekomej współpracy krucho, tak samo jak ponad dwa lata temu. Ale dziś można się podeprzeć autorytetem dr. Cenckiewicza.

Granice absurdu przekroczone

Przedwczoraj przekroczono w lustracji arcybiskupa wszelkie granice absurdu. Oto ukazał się kolejny numer niszowego tygodnika (tytułu nie wymieniam, żeby nie robić niezasłużonej reklamy), a w nim informacja wybita na pierwszej stronie, że z lubelskiego IPN wyniesiono akta jakiegoś pułkownika, byłego esbeka, który miał odpowiadać za całą agenturę SB w Kościele na Lubelszczyźnie, w tym na KUL- u i w kurii lubelskiej. Jakiś informator gazety donosi, że wśród tych dokumentów są akta TW "Filozofa" czyli abp. Życińskiego. Czegoś tak idiotycznego już dawno nie czytałem. To totalna kompromitacja gazety (mniejsza zresztą o nią), cała sprawa pokazuje jednak, że w ataku na arcybiskupa posunięto się do ohydnego i szalenie prymitywnego chwytu, licząc zapewne, że "ciemny lud to kupi". A więc po kolei. Ks. Józef Życiński nigdy nie był związany z Lublinem, nie pochodzi stamtąd, nie był księdzem lubelskim i nigdy nie studiował na KUL, nie był też jego wykładowcą. W IPN lubelskim zatem nie ma żadnych teczek ks. Życińskiego, tak więc ów pułkownik nie mógł wykraść czegoś, co nie istnieje. Ponad rok temu znany dziennikarz - namiętny lustrator - też próbował składać w lubelskim IPN wniosek o teczkę Życińskiego. Ktoś mądry wyjaśnił mu jednak, że nic tam nie znajdzie. Należy wyrazić żal, że teraz on sam nie poinformował o tym zaprzyjaźnionej gazety. Szkoda czasu, panowie - ułatwię wam zadanie: składajcie wnioski w Krakowie, Katowicach i Warszawie. Lublin nie, Rzeszów nie, Zielona Góra też nie - naprawdę uwierzcie mi.

Arcybiskup przybył do Lublina w roku 1997, wtedy bowiem Jan Paweł II mianował go metropolitą lubelskim. Przypominam, że wówczas nie istniał już PRL. Ja wiem, był to czas III RP, symbolu zła i wszelkiego wszeteczeństwa, ale nawet w tym strasznym okresie nie było już SB. Był UOP. A może abp. Życińskiego zwerbował ten nowy Urząd? Żarty na bok, bo sprawa nie jest śmieszna. Pytam tylko, czy komuś, a przede wszystkim ks. Zaleskiemu-Isakowiczowi, przychodzi do głowy, że to wszystko dotyka żywego człowieka, i choćby był nawet największego ducha, to są jakieś granice wytrzymałości.

Nie mam zamiaru pouczać ks. Zaleskiego-Isakowicza, on tego nie potrzebuje, mam tylko poczucie, że żyję w świecie innych wartości. Wydawało mi się zawsze, że jako ksiądz jestem wezwany do tego, żeby człowieka pocieszyć, to znaczy w jego własnych oczach jego cierpienie, nawet jeśli jest ono konsekwencją ciężkich grzechów i błędów życiowych, podnieść do najwyższej godności. Myślałem zawsze i dalej tak myślę, że moją rolą jest podać rękę, a nie ogłaszać w mediach autentycznych czy domniemanych grzeszników. Nie oskarżać. A jeśli bym oskarżył niewinnego?

Niech lustrują dziennikarze i historycy, pod warunkiem że robią to uczciwie i z zachowaniem należytej staranności, w co - przyznaję - coraz mniej wierzę. Bo nad wszystkim góruje ideologia i szukanie haków na wybrane osoby. Ksiądz lustrator to sprzeczność sama w sobie.

Szanowany przeze mnie autor napisał niedawno, że ks. Tadeusz Zaleski-Isakowicz to szaleniec Boży. A mnie się wydaje, że szaleńcem Bożym to był ks. Jan Zieja, to był ks. Bronek Bozowski. Szaleńcem Bożym nigdy nie był natomiast florencki dominikanin Savonarola.

*Ks. Andrzej Luter - współpracownik miesięcznika "Więź"

Gazeta Wyborcza 21.11.2008
http://wyborcza.pl/1,75515,5971181,Ks__ ... ciola.html


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Lis 23, 2008 11:11 pm 
Offline
Zarejestrowany

Dołączenie: Pią Cze 29, 2007 8:13 pm
Posty: 235
Miejscowość: Lublin
Roman I/lla/ Drozd napisał (opubl. "Redakcja"):

Cytuj:
proszę wszystkie środowiska naukowe o rzetelną definicję (...) kryteriów ludobójstwa (...)


W imieniu nie tyle "środowiska naukowego", ile zdrowego rozsądku tudzież elementarnej umiejętności grzebania po internecie, chciałbym zauważyć, że "ludobójstwo" (ang. genocide) jest terminem prawa międzynarodowego zdefiniowanym przez konwencję ONZ, przyjętą niemal 60 lat temu (rocznica za parę dni dosłownie, 9 grudnia), w sposób następujący:


Artykuł II.

W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:

a) zabójstwo członków grupy,

b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,

c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,

d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,

e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.


Poczciwa Wikipedia streszcza to w słowach następujących:


Ludobójstwo - celowe wyniszczanie całych narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych, zarówno poprzez fizyczne zabójstwa członków grupy, jak i kontrolę urodzin, przymusowe odbieranie dzieci czy stworzenie warunków życia obliczonych na fizyczne wyniszczenie.



Definicja zatem istnieje i jest dość klarowna. Pewien sprzeciw budzić może jedynie zawężenie typów grup mogących podlegać ludobójstwu do "narodowych, etnicznych, rasowych i religijnych". Mnie osobiście razi brak "klasowych" i/lub "stanowych" na przykład. Cóż, w roku 1948 było świeżo po wojnie, w której ludobójcy "etniczno-rasowi" zostali pokonani przez koalicję z udziałem państwa stosującego ludobójstwo "klasowe" - a państwo to było członkiem-założycielem ONZ i stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa...

Sensownie zatem - choć może zbyt filozoficznie - brzmi definicja A. Besançona: ludobójstwo w sensie właściwym, w odróżnieniu od zwykłej rzezi, żąda następującego kryterium: jest to rzeź zamierzona w ramach ideologii, stawiającej sobie za cel unicestwienie części ludzkości dla wprowadzenia własnej koncepcji dobra. Plan zniszczenia ma obejmować całość określonej grupy, nawet jeśli nie zostaje doprowadzony do końca w rezultacie niemożliwości materialnej czy zwrotu politycznego. Definicja ta rozszerza ludobójstwo m.in. na zbrodnie dokonane na klasach społecznych (źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludobójstwo ).


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Lis 24, 2008 11:14 am 
Offline

Dołączenie: Nie Mar 02, 2008 5:43 pm
Posty: 111
List otwarty europosła Andrzeja Zapałowskiego do premiera RP Donalda Tuska
LIST OTWARTY

Szanowny Pan
Donald Tusk
Premier Rzeczypospolitej Polskiej


Zwracam się do Pana w formie listu otwartego, w sprawie, która bulwersuje moich wyborców.
Przed dwoma miesiącami na skutek nieodpowiedzialnych działań podległych panu służb doszło w Przemyślu do demontażu rzeźby na legalnie wybudowanym pomniku znajdującym się na cmentarzu, a upamiętniającym ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności m.in. polskiej, żydowskiej i ukraińskiej w latach II wojny światowej oraz po jej zakończeniu.
Do demontażu doszło na skutek doniesienia pana Andrzeja Czornego (zastępcę przewodniczącego koła "kombatantów" UPA w Przemyślu), który zażądał demontażu rzeźby znajdującej się na pomniku. Tak, więc na wniosek członka organizacji ludobójczej zdemontowano symbol upamiętniający dziesiątki tysięcy ofiar i dokonały tego organy podlegle rządowi RP! Stało się tak w imię walki z samowolą budowy nielegalnych pomników. Rozbiórkę rozpoczęto od symbolu przedstawiającego ofiary a nie katów.
Od wielu lat kombatanci i rodziny pomordowanych zgłaszały do władz administracyjnych apele o rozebranie nielegalnych upamiętnień ludobójczej organizacji OUN-UPA w Polsce. Władze w tej sprawie nic nie robiły i nie widziały problemu. Teraz po protestach rozpoczął się dopiero ich spis. Mało, kto z rodzin pomordowanych wierzy, że te pomniki zostaną rozebrane.
Jednakże przy okazji tego skandalicznego działania chciałbym, Panu Premierowi zwrócić uwagę na równie niepokojące działania osób związanych z faszyzującym środowiskiem OUN-UPA:
1. Byli "kombatanci" UPA (nieuznawani nawet przez rząd Ukrainy za kombatantów) działający pod przykrywką Związku Ukraińców w Polsce
i Związku Więźniów Politycznych i Represjonowanych organizują corocznie uroczystości uświetniające rocznice powstania UPA oraz jego przywódców, którzy wydawali rozkazy dokonywania ludobójstwa.

2. Uroczystości te niejednokrotnie odbywają się w obiektach finansowanych przez rząd RP. W styczniu w Przemyślu w budynku "Narodnego Domu" doszło do uroczystości z okazji 65. rocznicy powstania UPA i stulecia urodzin dowódcy UPA. Nadmieniam, iż budynek ten władze samorządowe zamierzają przekazać na własność Związkowi Ukraińców w Polsce a rząd w ramach rekompensaty dla miasta ma przekazać budynek Klubu Garnizonowego Wojska Polskiego. Tak, więc likwiduje się instytucję WP, aby przekazać obiekt na własność m.in. byłym członkom UPA. Tylko pogratulować!


W załączeniu zdjęcia z wspomnianej uroczystości i tekst opisujący ją z tygodnika "Naszego Słowa" (wydawanego za pieniądze polskiego podatnika) oraz jego częściowe polskie tłumaczenie.


3. We wspomnianych uroczystościach jako gość honorowy wziął udział funkcjonariusz Straży Granicznej ks. kpt. Jan Tarapacki. Panie Premierze, Straż Graniczna jest spadkobiercą Korpusu Ochrony Pogranicza i Wojsk Ochrony Pogranicza, której to żołnierze byli setkami w okrutny sposób mordowani za służbę Polsce przez formacje UPA. Nie wiem czy jest państwo, które toleruje udział swoich oficerów w uroczystościach na cześć terrorystycznej formacji mordującej starszych kolegów (dowód zdjęcia
z uroczystości).
4. Także w uroczystościach upamiętniających powstanie UPA brały udział dzieci i młodzież z publicznej szkoły nr 17 w Przemyślu. Należy się tu zapytać, gdzie jest nadzór pedagogiczny i czy wychowawcy tej szkoły w treściach wychowawczych popierają wychowywanie młodzieży w duchu faszyzmu
i nacjonalizmu (dowód tekst z gazety "Nasze Słowo" i zdjęcia).
5. Od wielu lat służby mające stać na straży porządku prawnego w Polsce nie mogą znaleźć sprawców, którzy masowo stawiają nielegalne pomniki UPA
w Polsce. Tymczasem sami członkowie Związku Ukraińców w Polsce
i Związku Więźniów Politycznych i Represjonowanych (UPA) na łamach "Naszego Słowa" przyznają się, iż to oni budują nielegalne pomniki oraz
iż będą budować następne m.in. w Nowych Sadach. Panie Premierze, jeżeli ktoś dokonał samowoli budowlanej, to popełnił wykroczenie, jeżeli zaś jakaś organizacja z premedytacją na przestrzeni lat łamie prawo i oświadcza, iż je będzie nadal łamać to jest to organizacja o charakterze przestępczym! Co na to polski system sprawiedliwości? Dowód artykuł w "Naszym Słowie".
6. Niektórzy działacze Związku Ukraińców w Polsce oficjalnie promują szowinizm narodowościowy oraz gloryfikują ideologię, która doprowadziła do ludobójstwa. Korzystają przy tym ze wsparcia, jakie rząd RP udziela mniejszości ukraińskiej w Polsce. Jako dowód proszę obejrzeć oficjalną stronę internetową Związku Ukraińców w Polsce oddział w Przemyślu- ikona UPA -TAK.

Poruszone przeze mnie problemy są jedynie małą częścią szerszego zagadnienia. Jestem zwolennikiem wspierania przez państwo życia kulturalnego i oświatowego mniejszości narodowych, bo to także ubogaca naszą Ojczyznę. Jednakże działania grup mniejszości narodowych przeciw Polsce należy piętnować i zwalczać. Szczególnie jest niebezpieczne wychowywanie młodzieży w duchu szowinizmu narodowego bazującego na fundamencie faszyzującej organizacji, która w okresie II wojny światowej dokonała ludobójstwa na setkach tysięcy cywilów. To budzi obawy na przyszłość!
Mam nadzieję, iż pan premier podejmie zdecydowane kroki w tej sprawie.

z poważaniem


dr Andrzej Zapałowski
Do wiadomości:
- Jego Eminencja ks. kardynał Stanisław Dziwisz,
- Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Józef Michalik,
- Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź,
- Jego Ekscelencja gen. dyw. ks. biskup Tadeusz Płoski,
- media (prasa, radio, tv)



List otwarty ks. Jana Tarapackiego do eurodeputowanego Andrzeja Zapałowskiego
Szanowny Panie Pośle!


Szóstego listopada 2008 roku został opublikowany przez Pana oszczerczy list otwarty, w którym (punkt 3), zostało wywołane i nadszarpnięte moje dobre imię, poprzez podanie nieprawdziwych informacji.
Przypomnę tylko, że na początku Pan Poseł odniósł się w do sprawy demontażu pomnika postawionego na cmentarzu przemyskim. Dalsza część listu dotyczyła legalnie działającej organizacji zrzeszającej byłych więźniów politycznych czasów komunistycznych (Związek Więźniów Politycznych i Represjonowanych), których Pan nazywa (wszystkich bez wyjątku) Ubowcami, mordercami i terrorystami. Czyżby niezależny Sąd, rejestrując taki „Związek” działał przeciwko prawu Rzeczypospolitej Polskiej?
Była również poruszona sprawa szkoły nr 17 w Przemyślu, gazety „Nasze Słowo” oraz Związku Ukraińców w Polsce. Myślę, że w najbliższym czasie te i9nstytucje same odniosą się do bezpodstawnych oskarżeń.

Panie Pośle! Rok 2007 był dla społeczności ukraińskiej w Polsce poświęcony 60 rocznicy przesiedleń, tzw. Akcji „Wisła”. W wyniku działań totalitarnego państwa komunistycznego zostało przesiedlonych, bezprawnie ok. 150000 Ukraińców, obywateli Polski, na Ziemie Odzyskane. Wielu z nich, nim dotarło do miejsca przeznaczenia, musiało niewinnie spędzić od kilku do kilkudziesięciu lat w więzieniach tylko dlatego, że ktoś, albo z niechęci sąsiedzkiej, lub bezpodstawnych oskarżeń, posądzał ich o współpracę z UPA. Ówczesnej władzy wystarczało do osądzenia tylko to, że dana osoba była narodowości ukraińskiej. To już świadczyło o winie danego człowieka. Zadaję, więc pytanie: kto ma większe moralne prawo do świętowania tak smutnej rocznicy jak nie ci, którzy bezpośrednio tego prześladowania doświadczyli na własnej skórze?
Dzisiaj przez Pana Posła prawdopodobnie przemawia podobny tok myślenia, taki jak przez funkcjonariuszy komunistycznej i totalitarnej władzy! Jest Pan delegatem, który z ramienia UE zajmuje się „współpracą” z Ukrainą. Jak więc, ta współpraca ma wyglądać, jeśli nie rozumie, lub nie chce Pan zrozumieć problemów mniejszości ukraińskiej w Polsce?
Uroczystości w „Narodnik Domu” 19.12.2007 r., ( a nie jak Pan sugeruje w punkcie 2 w styczniu 2008 r.) wieńczyły obchody Akcji „Wisła” na ziemi przemyskiej? Zostałem tam zaproszony do wspólnej modlitwy jako Dziekan Przemyski, a nie jak funkcjonariusz Straży Granicznej. Mam żelazną zasadę, jeśli reprezentuję Formację graniczną, jestem ubrany w mundur i mam delegację od przełożonego. Jeśli jestem w sutannie, to reprezentuję Dekanat Przemyski Kościoła Greckokatolickiego, którego jestem dziekanem.
Spotkanie było zorganizowane przez Przemyskie Koło Związku Więźniów Politycznych i Represjonowanych, dlatego jak Dziekan Przemyski wziąłem w nim udział. Byłem w sutannie, choć Pan sugeruje, że w mundurze. W punkcie 3 mówi Pan: „we wspomnianych uroczystościach wziął udział funkcjonariusz Straży Granicznej”. Podaje Pan nawet mylnie, że był tam ks. kap. Jan Tarapacki. Tym czasem, Panie Pośle, jestem porucznikiem. Mówiąc, że występowałem tam jako funkcjonariusz SG, po prostu Pan kłamie, a Straż Graniczną próbuje uwikłać w swoje brudne rozgrywki polityczne. Jak przypuszczam, tanim kosztem „nagonki na Ukraińców pod płaszczem OUN- UPA”, rozpoczyna Pan kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Widzę również, że w Przemyślu szuka Pan sobie odpowiedniego elektoratu. Rodzi się jednak pytanie, czyim kosztem,… ?Czyżby kapelan greckokatolicki (zresztą jedyny na całą formację) tak Panu Posłowi przeszkadzał?
Reasumując chciałbym zauważyć, iż List Otwarty Pana Posła do Premiera RP jest paszkwilem o szerszym zasięgu, skierowanym przeciwko społeczności ukraińskiej w Polsce, i godzi w poprawiające się w ostatnich latach relacje między dwoma narodami.
Panie Zapałowski, próbuje Pan wskrzesić demony historii, jednak proszę mi uwierzyć, ja jestem za młody, aby żyć historią połowy XX w. Chcę budować historię XXI wieku opartą na wzajemnym porozumieniu, współpracy i szacunku Polaków i Ukraińców. Pragnę to robić na płaszczyźnie chrześcijańskiej. Jeśli by tak nie było, to nie zostałbym księdzem. Polityka w Pana wydaniu jest brudna. Szkoda tylko, że próbuje Pan w nią wciągnięta instytucję Parlamentu Europejskiego oraz Straż Graniczną. Proszę również nie naginać historii, a pozostawić opracowanie kwestii relacji polsko – ukraińskich w połowie XX wieku specjalistom, którzy mają dostęp do obiektywnych informacji dotyczących już dawno minionych wydarzeń.
Pan również jest młodym człowiekiem! Nie rozumiem, po kim Pan otrzymał w spadku tyle nienawiści i agresji do wszystkiego co ukraińskie? W swoim liście całą mniejszość ukraińską w Polsce poniża Pan i traktuje jak kogoś gorszego, kto „żeruje na podatkach” polskich podatników. Chciałbym Panu przypomnieć (jeśli Pan tego nigdzie nie doczytał), że Ukraińcy mieszkający w Polsce również są Jej obywatelami i płacąc podatki, mają moralne prawo do kultywowania swojej kultury i tradycji, korzystając przy tym ze wspólnego budżetu państwa. Obrażając społeczność ukraińską w Polsce, poczynając od szkoły poprzez organizacje społeczne i kulturalne, a kończąc na Kościele Greckokatolickim, którego jestem księdzem, pokazuje Pan niesamowity prymitywizm rozumowania i nie godny jest Pan reprezentować Polskę i Polaków na arenie międzynarodowej.
Może Pan, zamiast podburzać nastroje antyukraińskie, zająłby się sprawą bezrobocia, które istnieje na pograniczu UE i Ukrainy. Tutaj na pewno znalazłby się większy elektorat. Jak do tej pory nie zrobił Pan dla tych ludzi prawie nic, choć kadencja niedługo mija. Co Pan oferuje swoim wyborcom?
Dosyć szkalowania dobrego imienia mniejszości ukraińskiej w Polsce przez ludzi, którzy chcą zbić kapitał polityczny na podburzaniu jednych przeciwko drugim. Próbki takich postaw dali faszyści niemieccy w czasie II wojny światowej, a komuniści po jej zakończeniu. Zakończyło się to wszystko tysiącami ofiar oraz bólem, jak z jednej i z drugiej strony. Stosując rzymską zasadę „dziel i rządz”, wrogowie Polski i Ukrainy nabijali swój kapitał, a skutki wzajemnych nieporozumień ciągną się do dnia dzisiejszego. Dzisiaj Pan próbuje zbić swój własny kapitał na „tym koniku”, ale czy zdaje sobie Pan sprawę z takiego postępowania, jakie mogą być tego skutki w przyszłości? Czy może Pan przewidzieć konsekwencje? Do czego Pan zmierza?
Kończąc swoje wywody, żądam od Pana odwołania na łamach prasy, radia i telewizji, w przeciągu miesiąca, kłamliwych słów zawartych w „Liście Otwartym do Premiera RP” z dnia 6.11.2008 r., dotyczących mojej osoby. Mając na uwadze Pańskie stanowisko w Parlamencie UE, będę dążył do tego, aby został Pan odwołany z Komisji współpracy UE z Ukrainą, ponieważ nie jest Pan godzien reprezentować UE przed Państwem i Narodem ukraińskim.

Z wyrazami szacunku:

Dziekan Przemyski
Ks. por. SG Jan Tarapacki

Do wiadomości:
- Pan Prezydent RP Lech Kaczyński,
- Pan Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko
- Pan Premier Rzeczypospolitej Polskiej Donald Tusk,
-Pan Prezes PIS Jarosław Kaczyński,
- Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans Gert Pottwring,
- Ambasada Ukrainy w RP,
- Jego Ekscelencja ks. kardynał Stanisław Dziwisz,
- Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Józef Michalik,
- Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Jan Martyniak,
- Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź,
- Jego Ekscelencja gen. Dyw. Ks. biskup Tadeusz Płoski,
- Komendant Bieszczadzkiego Oddziału SG płk Dominik Tracz,
- Związek Ukraińców w Polsce
- Redakcja „Nasze Słowo”,
- Dyrekcja Zespołu Szkół nr 2 im. M. Szaszkiewicza w Przemyślu,
- masmedia.



Odpowiedź europosła Andrzeja Zapałowskiego na list ks. Jana Tarapackiego
Dziękuję bardzo za list, który Ksiądz skierował do mnie, jak i do wiadomości opinii publicznej. Okazał się on dla mnie wielce pouczającym i jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, o konieczności podniesienia i poddania pod osąd opinii publicznej obaw, które wyraziłem w moim liście.


Pozwoli Ksiądz, iż się nie będę odnosił do inwektyw pod moim adresem zawartych we wspomnianym liście jak np. „prymitywizm rozumowania" czy też „podobny tok myślenia, taki jak funkcjonariuszy komunistycznej i totalitarnej władzy", gdyż z osobą duchowną nie pragnę na takim poziomie polemizować.
Wracając do zawartości mojego rzekomo „oszczerczego" listu, pragnę zwrócić Księdza uwagę na pewne drobne, - mówiąc delikatnie - mijanie się z prawdą w Jego
z kolei liście, a mianowicie:
1. Nigdzie nie napisałem, iż wszystkich bez wyjątku członków Związku Więźniów Politycznych i Represjonowanych nazwałem upowcami, mordercami czy też terrorystami (dwa ostatnie słowa w ogóle w tekście nie padły). Napisałem tylko,
iż byli „kombatanci" UPA (nieuznawani nawet przez rząd Ukrainy za kombatantów) działający pod przykrywką „wspomnianego związku" organizują corocznie uroczystości uświetniające rocznice powstania UPA oraz jego przywódców, którzy wydawali rozkazy dokonywania ludobójstwa". Zwróciłem zatem uwagę na wykorzystywanie wspomnianego związku - organizatora uroczystości na część UPA - do szerzenia gloryfikacji tej organizacji. Zresztą samo odznaczanie w trakcie uroczystości „wojaków UPA" przez władze związku są same w sobie wymowne.
2. W moim piśmie nie odnosiłem się w ogóle do operacji „Wisła". Tak więc sformułowane przez Księdza uwagi pozostawię bez komentarza.
3. Zgadzam się z księdzem, iż pomyliłem się i podałem błędną datę spotkania. Zasugerowałem się datą publikacji w tygodniku "Nasze Słowo", jednakże w całej sprawie nie ma to istotnego znaczenia. We wspomnianym tygodniku (którego strona
z tekstem opisującym wspomnianą uroczystość została dołączona do mojego listu) jednoznacznie zostało okerślone, iż celem spotkania nie były uroczystości związane
z operacją „Wisła", a 65 rocznicą utworzenia UPA i stuleciem urodzin Romana Szuchewycza. To zatem Ksiądz dopuścił się przekłamania. Chyba, że zupełnie błędne informacje podał tygodnik „Nasze Słowo", lub nieprawdziwe są podpisy pod zdjęciami ze wspomnianej uroczystości zamieszczone na stronie internetowej Związku Ukraińców w Polsce oddział w Przemyślu, a wygłoszone na wspomnianym spotkaniu referaty dotyczyły czego innego?

4. Jak już napisałem uroczystość miała jednoznaczny charakter i upamiętniała 65 lecie powstania UPA, trudno więc było tego nie zauważyć. Tłumaczenie Księdza, że został zaproszony na inną uroczystość, niż ksiądz był, świadczy chyba o podstępnym działaniu organizatorów i ich chęci wplątania osoby duchownej, a zarazem oficera Straży Granicznej w niestosowną uroczystość! Także wyjaśnienie, iż Kiądz był „tylko" sutannie, a nie w mundurze (jak to ja „sugeruję" – nie wiem w którym miejscu tekstu?) nie może usprawiedliwiać polskiego oficera. To jakby ksiądz w sutannie był księdzem, a bez tylko świeckim!
5. Najlepiej na merytoryczne uwagi, poparte dowodami napisać i uciec od problemu,
iż jest to „paszkwil o szerszym zasięgu skierowany przeciwko społeczności ukraińskiej w Polsce…". Nigdzie nie napisałem, iż wszyscy członkowie Związku Ukraińców w Polsce, a tym bardziej cala społeczność ukraińska w Polsce jest posądzana przez mnie o działanie na szkodę Polski - tu muszę to napisać – to jest kłamstwo! Jeżeli Ksiądz porucznik doczytałby dokładnie list, to można w nim przeczytać, iż piszę, że niektórzy działacze Związku Ukraińców w Polsce oficjalnie promują szowinizm narodowościowy oraz gloryfikują ideologię, która doprowadziła do ludobójstwa". Nic więcej!!! Ponadto w swoim liście podkreśliłem, iż „jestem zwolennikiem wspierania przez państwo życia kulturalnego i oświatowego mniejszości narodowych". Gdzie Ksiądz wyczytał w moim liście, iż jestem przeciwny dotowaniu z budżetu państwa działalności mniejszości ukraińskiej?
6. Pisze Ksiądz porucznik, iż nie jestem godny reprezentować Polski i Polaków na arenie międzynarodowej. Chciałbym w tym miejscu podkreślić, iż nie byłem i nie będę nigdy reprezentantem na jakimkolwiek forum środowisk głoszących szowinizm narodowościowy i faszyzm. Zbrodniczą ideologię, która doprowadziła w przeszłości do ludobójstwa, zwłaszcza, iż tak samo myśli przytłaczająca większość Polaków i 2/3 narodu ukraińskiego, o obywatelach Unii Europejskiej nie wspominając.
7. Na koniec zgodzę się z Księdzem, iż podburzanie jednych narodów przeciw drugim
w celu zbicia kapitału politycznego jest naganne. Ksiądz pisze, iż „próbki takich postaw dali faszyści niemieccy w czasie II wojny światowej, a komuniści po jej zakończeniu". Ja od siebie mogę jeszcze dodać, szczególnie specjalizowali się w tym nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA, mordujący w najokrutniejszy sposób setki tysięcy cywilów (Polaków, Żydów, Czechów, Ormian, samych Ukraińców również).

Przykro mi bardzo, iż tak Szacowny Duchowny nie jest w stanie uświadomić sobie zła, związanego z wychwalaniem ideologii i formacji faszyzujących OUN-UPA. Usprawiedliwianie ludobójstwa nawet w imię szlachetnego celu - uzyskania niepodległości Ukrainy - może uczciwego człowieka tylko szokować! To tak jakby
w 1989 roku polska opozycja solidarnościowa i niepodległościowa ogłosiła, iż w imię szczytnej idei niepodległości Polski, należy wymordować wszystkich komunistów wraz
z rodzinami, tak jak swoje zbrodnie na Wołyniu usprawiedliwiają nacjonaliści z OUN-UPA. Zapytam też, czy dziś Księża rzymskokatoliccy mieli by chodzić na uroczystości ku czci takich organizacji „niepodległościowych”? Naród polski był przez 40 lat prześladowany przez komunistów, a tymczasem w okresie II RP cześć mniejszości ukraińskiej była represjonowana przez okres o połowę krótszy.

z poważaniem


Do wiadomości:
- osoby i instytucje wymienione w księdza liście otwartym


Za:www.zycie.pl


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Gru 01, 2008 5:41 pm 
Offline
Zarejestrowany

Dołączenie: Pią Cze 29, 2007 8:13 pm
Posty: 235
Miejscowość: Lublin
“Між Шептицьким і ОУН гармонії не було”
Автор Світлана Одинець
25.11.2008 № 723
Ярослав Грицак, історик, про Владику Андрея, УПА і Волинь:

http://www.lvivpost.net/content/view/2376/362/


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Gru 01, 2008 6:00 pm 
Offline
Moderator

Dołączenie: Pią Cze 08, 2007 7:37 pm
Posty: 188
Diakonie,a może byś tak powalczył z tłumaczeniem tego tekstu na j.polski?Pomoc mile widziana :wink:


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Gru 05, 2008 8:07 pm 
Offline
Zarejestrowany

Dołączenie: Pią Cze 29, 2007 8:13 pm
Posty: 235
Miejscowość: Lublin
Prezbiterze :wink: , nic z tego. Nie mam czasu, a i tekst nie jest wart wysiłku włożonego w tłumaczenie. To samo pisał po polsku Torzecki na przykład, wcale nie gorzej.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Wrocławski filozof pisze list do JE Biskupa Wroc.-Gdańskiego
PostWysłany: Nie Gru 28, 2008 4:04 pm 
Offline

Dołączenie: Wto Wrz 18, 2007 8:42 am
Posty: 147
Warto poczytać tekst znajdujący się pod adresem:
http://www.lvivpost.net/content/view/2376/362/


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Wrocławski filozof pisze list do JE Biskupa Wroc.-Gdańskiego
PostWysłany: Pon Kwi 05, 2010 8:45 pm 
Offline

Dołączenie: Nie Mar 02, 2008 2:57 pm
Posty: 16
Niejaki ks. Isakowicz podaje na swojej stronie link do YouTube z nagranym filmem z Kijova, gdzie zwolennicy partii "Svoboda", w Wielki Czwartek, skutecznie zerwali konferencję przeciwników uznania Bandery za bohatera Ukrainy. Aż się prosi, by powiedzieć, że młodzi ludzie z Kijowa wzięli przykład z ks. Isakowicza, który w zeszłym roku, w Krakowie, próbował zerwać konferencję poświęconą Słudze Bożemu Metropolicie Andrzejowi Szeptyckiemu. Nauka nie poszła w las! Link: http://www.youtube.com/watch?v=xeHywJFj ... r_embedded


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Wrocławski filozof pisze list do JE Biskupa Wroc.-Gdańskiego
PostWysłany: Pon Kwi 05, 2010 8:51 pm 
Offline

Dołączenie: Nie Mar 02, 2008 5:43 pm
Posty: 111
Ano,nauka nie poszła w las.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Wrocławski filozof pisze list do JE Biskupa Wroc.-Gdańskiego
PostWysłany: Wto Kwi 06, 2010 8:03 am 
Offline

Dołączenie: Nie Mar 02, 2008 2:57 pm
Posty: 16
Tylko oczywiście, jak Isakowicz próbował zerwać krakowska konferencję, to był to iście "bohaterski" czyn. Natomiast w Kijowie był to "horror z banderowcami". Czy ten człowiek zatracił już zdolność realnego oceniania siebie i innych?


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Wrocławski filozof pisze list do JE Biskupa Wroc.-Gdańskiego
PostWysłany: Pon Maj 24, 2010 3:35 pm 
Offline
Zarejestrowany

Dołączenie: Pią Cze 29, 2007 8:13 pm
Posty: 235
Miejscowość: Lublin
Myślę, że warto przypomnieć tu słowa związanego z Radiem Maryja p. prof. Rafała Brody (www.salon24.pl - komentarz datowany 2 kwietnia br.):


Ks. T.I.-Z. występuje w słusznej sprawie, ale robi to bardzo źle i utrudnia rozwiązanie. Prawda nie podlega kompromisom, ale "słoń w składzie porcelany" też nie zdaje sobie sprawy z jak delikatną materią ma do czynienia.


http://newsweek.salon24.pl/167133,moskw ... cz-zaleski


Wielka szkoda, że tak to się potoczyło... :(


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: Wrocławski filozof pisze list do JE Biskupa Wroc.-Gdańskiego
PostWysłany: Pią Lip 23, 2010 5:36 pm 
Offline
Zarejestrowany

Dołączenie: Pią Cze 29, 2007 8:13 pm
Posty: 235
Miejscowość: Lublin
Mam pytanie dotyczące konferencji Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Przykład ludobójstwa na kresach południowej Polski w latach 1939-1946 (Wrocław, 20-22.VI.2010). Zadaję je w tym wątku, bo o konferencji dowiedziałem się był z blogu na www.isakowicz.pl, zaś jej organizatorem był tytułowy "wrocławski filozof", p. prof. B. Paź.

Otóż w ramach tej konferencji p. dr Andrzej A. Zięba wygłosił referat zatytułowany Historia w politycznym przepoczwarzeniu: metropolita Szeptycki a etnobójstwo. Rzecz znamienna: żadne ze znanych mi omówień konferencji na stronach "kresowych" ani słowa nie poświęciło zrelacjonowaniu treści tego wystąpienia. Czy może ktoś z tut. forumowiczów był uczestnikiem konferencji ew. z wiarygodnego źródła poznał treść (zasadnicze tezy) referatu dra Zięby?


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 58 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group